Biblioteczka » Łączność

"Właściwe uzbrojenie oddziałów łączności w kawalerii" 1937 - ppor. Marian Runicki

"Właściwe uzbrojenie oddziałów łączności w kawalerii"

ppor Marian Runicki1

Przegląd Wojskowo - Techniczny - maj 1937

(zachowano pisownię oryginalną)

 

Artykuł stanowi ad vocem do artykułu mjr Kazimierza Korasiewicza z lutego 1937 r., pt. "Uzbrojenie wojsk i oddziałów łączności".

 

Nawiązując do artykułu majora Kazimierza Korasiewicza, umieszczonego w zeszycie lutowym Przeg. Wojsk.-Technicznego, chcę podkreślić, że kwestia odpowiedniego uzbrojenia żołnierza łączności ma również wielką wagę w oddziałach łączności kawalerii.

 

Wychodzę z założenia, że łączność jest środkiem mającym zapewnić dowódcom W. J. możliwość dowodzenia, a nie środkiem walki.

 

Skoro zadaniem łączności jest zapewnić dowódcom możliwość dowodzenia, przeto na pierwszy plan wysuwa się atut przygotowania jej technicznie i to w moim rozumowaniu jest pierwszym i zasadniczym warunkiem wypełnienia istotnego zadania. Inaczej mówiąc zasadniczą pracą konnego łącznościowca w czasie działań bojowych będzie praca techniczna, pozostałe zaś prace będą pracami pomocniczymi. Jednak te pomocnicze prace są niezbędne do dokonania pracy zasadniczej i muszą być przez konnego łącznościowca tak wykonane, aby ich wpływ na wykonanie pracy zasadniczej był dodatni. Wykonanie tych prac pomocniczych zależy od wielu czynników i okoliczności, a w bardzo dużym stopniu od sprzętu i jego jakości, bo zależnie od sprzętu pomocniczego będzie zależała szybkość pracy technicznej i jej wydajność, gdyż sprzęt pomocniczy ma wielki wpływ na zręczność wykonywania pracy technicznej oraz na zmęczenie konnego.

 

Jeżeli praca techniczna jest pracą podstawową, wobec tego i obciążenie pomocnicze konnego łącznościowca zostało obmyślane przeze mnie z punktu widzenia jego głównego zadania jako czynnika w wykonywaniu pracy technicznej jak również z punktu widzenia skutecznego wykonania pracy pomocniczej, którą będzie w tym wypadku walka z konia. I tu wydaje mi się, że te dwa warunki mogłyby zapewnić wyposażenie konnego łącznościowca w broń automatyczną.

 

Warunki pracy oddziałów łączności w kawalerii są o tyle trudne, że pracę nad zapewnieniem łączności dowódcom należy wykonać w stosunkowo krótkim czasie ze względu na szybkość posuwania się kawalerii oraz gwałtowność zmian miejsca. W tych warunkach często może się zdarzyć, że patrole łączności w czasie budowy linii lub zwijania narażone są na częste walki z patrolami nieprzyjaciela i mogą się znaleźć w sytuacjach częstych zaskoczeń - i tu wielka rolę odgrywa szybkość użycia broni i ilość walczących.

 

Jeśli się weźmie pod uwagę, że praca konnego łącznościowca odbywa się pieszo i konno, to daje się zauważyć, że karabinek niecałkowicie spełnia swe zadanie i w pierwszym i drugim wypadku, a to ze względu na swój ciężar i trudność natychmiastowego i skutecznego użycia w walce z konia i w wypadku zaskoczenia.

 

Obserwując pracę konnego łącznościowca sądzę, że broń automatyczna, w którą byłby on wyposażony, lepiej spełniłaby swe zadanie.

 

Wysuwam następujące zalety broni automatycznej w czasie pracy i walki z konia.

 

Przede wszystkim zmniejsza się obciążenie jeźdźca i konia, więc zmniejsza się zmęczenie, a przez to zwiększa się wydajność pracy technicznej.

 

Zachodzi możliwość natychmiastowego użycia w wypadku zaskoczenia nawet w czasie wykonywanej pracy.

  • Umożliwia natychmiastowy udział w walce całego patrolu.

  • Zyskuje się na sile i szybkości ognia.

  • Zyskuje się na celności (z konia).

 

Cóż może zrobić konny telefonista w wypadku zaskoczenia go podczas pracy konno, posiadając ciężki nieporęczny karabinek? Nie może mieć w ręku karabinka w pogotowiu, bo nie mógłby pracować (lewą ręką trzyma wodze, pozostaje mu więc wolna prawa). Jeśli normalnie przy pracy ma przez plecy broń - musi ją zdejmować, traci wobec tego na czasie i w tym wypadku może użyć jedynie szabli, a jeśli to jest patrol pieszy i teren zalesiony cóż zrobi szablą? Natomiast posiadając pistolet automatyczny może szybko i skutecznie otworzyć ogień. Posiadając karabinek nawet w ręku może oddać do przeciwnika kilka i to mozolnie wypracowanych strzałów, po pierwsze dlatego, że musi powtarzać, po drugie często zdenerwowany koń uniemożliwia mu ładowanie i celowanie. Okoliczności te oraz ciężar karabinka stosunkowo niewygodnego do dobrego uchwycenia na koniu uzasadnia zmniejszenie celności.

 

Uważam, że w tych warunkach pistolet automatyczny w rodzaju ,,Parabellum" z kolbą byłby najodpowiedniejsi bronią. Przy czym do walki pieszej używałoby go się z kolbą, zaś do walki z konia, bez kolby.

 

Jeśli chodzi o możliwość natychmiastowego użycia i udział całego patrolu w walce (natychmiast) w ten sposób uzbrojonego, to sądzę, że jest to zupełnie możliwe, bowiem zapewnia to poręczność broni automatycznej.

 

Patrole telefoniczne będą może najczęściej w sytuacjach. zaskoczeń przez myszkujące na tyłach patrole nieprzyjacielskie. Bezwątpienia patrol nieprzyjacielski nie omieszka usiłować zniszczyć patrol łączności, zdając sobie dobrze sprawę z tego jak ważne spełnia dla własnych wojsk zadanie. Jeśli to będzie patrol myszkujący na tyłach, to nie będzie miał przewagi moralnej, gdyż nie czuje się pewnie wiedząc, że jest zdala od własnych oddziałów i że w każdej chwili może się spotkać z silnym oddziałem przeciwnika. Jeśli jednak wystąpi agresywniej i pewnie, patrol telefoniczny musi mu przeciwstawić silny i skuteczny opór, aby za wszelką cenę nie dopuścić do niewykonania zadania, od którego będzie niejednokrotnie zależeć zwycięstwo.

 

W otwartym terenie walcząc konno użyje bez wahania szabli, która mu da pewność wystąpienia w wypadku bliskiego starcia. Jednak szabla będzie mniej skuteczna w zalesionym terenie, lub w miejscowościach. W tym wypadku pistolet automatyczny da możność otworzenia z bliższej odległości szybkiego ognia, który zaskoczy, a częstokroć i zdemoralizuje przeciwnika.

 

Z tych względów uważam, że najodpowiedniejszą bronią dla konnego łącznościowca jest pistolet automatyczny i szabla.

 

Opracował Paweł Ludwiczak


1 Marian Rudnicki - ur. 1 sierpnia 1915 r. W 1939 r. prawdopodobnie oficer broni pancernej, jako por. dowódca plutonu w 52 samodzielnej kompanii czołgów rozpoznawczych we wrześniu 1939 r. W konspiracji pod pseudonimem "Mak" jako porucznik walczył w VI Obwódzie (Praga) Warszawskiego Okręgu Armii Krajowej - 3 Rejon - pluton 696.