Biblioteczka » Łączność

"W sprawie szkolenia kadry zawodowej oficerów W.Ł. w okresie zimowym" - 1937 - Kpt. Mieczysław Wargalla

"W sprawie szkolenia kadry zawodowej oficerów W.Ł. w okresie zimowym"

Kpt. Mieczysław Wargalla1

Przegląd Wojskowo-Techniczny

Kwiecień 1937

 

W artykule wydrukowany w tegorocznym zeszycie lutowym Przeglądu W.-t.’) przedstawia autor swój pogląd na kwestię zimowych zajęć oficerskich, przy czym w zakończeniu swej pracy odwołuje się do ogółu czytelników o wypowiedzenie się co do „racji” wywodów. Spróbuje więc odpowiedzieć.

 

Zgadzam się z autorem i uważam, że poruszony temat traktował rzeczowo i z dużym zrozumieniem. Zgodziłbym się nawet całkowicie i w zupełności, gdyby… Otóż właśnie gdyby pewnie zastrzeżenia. Jakie?

 

Odnoście wychowania fizycznego

Autor proponuje zostawić doskonalenie strzeleckie raczej na okres letni, ograniczając je na zimę do ćwiczeń przerabianych przy szkoleniu kontyngentu. Nadto dla podtrzymania wprawy w celowaniu – proponuje mieć np. w kasynie – wiatrówkę.

 

Niezupełnie z tym się zgadzam. Bo właśnie w okresie zimowym więcej sprzyja, moim zdaniem, zaprawie strzeleckiej, niż miesiące letnie. Okres zimowy – to czas, w którym intensywniej prowadzimy szkolenie strzeleckie z młodszym rocznikiem. Przerabia się zarówno szkołę strzelca, jak i strzelanie z kbk/s, a także strzelania ostre. Naukę celowania ćwiczymy na placu koszarowym, strzelanie sportowe – na przykoszarowej strzelnicy małokalibrowej ( którą można wykorzystać i do strzelania z pistoletów ), ostre – na strzelnicy szkolnej. Mamy stosunkowo dużo okazji i możliwości szkoląc kontyngent – doskonalić jednocześnie i siebie. Nie przesądza to konieczności wyznaczenia pewnej ilości godzin w oddziałach większych specjalnie na strzelanie ostre z krótkiej broni palnej względnie strzelanie z kbk/s zarówno dla oficerów linii jak i oficerów pozaliniowych oddziałów.


I te właśnie godziny muszą być brane w rachubę w ogólnym zestawieniu, czasu potrzebnego na doskonalenie, a podanego na końcu artykułu.


Natomiast jeśli chodzi o okres letni, to nastręcza on mniej ku temu okazji. Oddziały szkolą zespołowo w terenie począwszy od pierwszych miesięcy letnich – w okresie letnim odbywają się kolejno różnego rodzaju ćwiczenia poza garnizonowe, w terenie. Nie wszędzie zaś są tam do dyspozycji strzelnice szkolne czy bojowe, teren zaś owszem odpowiadałby strzelaniu z kbk/s – ale system ekranowym.


W tych warunkach – trudno przesunąć punkt ciężkości doskonalenia strzeleckiego na okres letni.

 

  1. Sprawa wiatrówki w kasynie wydaje mi się pomysłem niezbyt udanym.
  2. Jeśli chodzi o włączenie strzelectwa do działu wychowania fizycznego, co właśnie autor uwiecznił w swej pracy, to zgoda, ale to tylko w odniesieniu strzelectwa sportowego. Bo ogólnie rzecz biorąc należałoby zaliczyć doskonalenie strzeleckie do działu doskonalenia ogólnowojskowego.
  3. Odbywanie gimnastyki przed zajęciami służbowymi – w zimie – nie przemawia mi do przekonania. Nie wszyscy bowiem oficerowie mieszkają w obrębie koszar, wielu dojeżdża, co w niektórych garnizonach zabiera 30-45 min. czasu. By zatem ćwiczyć gimnastykę na placu koszar o godz. 7, trzeba znacznie przyśpieszyć wstawanie co może stać się uciążliwe, zważywszy, że i tak parę dni w tygodniu oficer, mając służbę ofic. służb. w kompanii musi być w koszarach już na pobudce.
  4. Gimnastykę należy ćwiczyć w godzinach służbowych, specjalnie na to wyznaczonych lub wraz z oddziałem (zwłaszcza lekkoatletykę ).
  5. Poza tym do ilości godzin, przewidywanych przez autora na wychowanie fizyczne, należało by dodać jeszcze te, które są potrzebne na udział oficerów w pracy W.K.S – poza programowymi zajęciami z w.f.  Udział ten jest przecież obowiązkowy.
  6. Jazda konna – tak, ale tylko na menażu. Jazda terenowa będzie mogła być przerabiana w okresie letnim. Okazji i ku temu – aż nadto.
  7. Nauce narciarstwa w formie wycieczek, urządzanych przez odział w miarę warunków –należało poświęcić również pewną ilość godzin służbowych. Trudno bowiem robić wycieczkę w nocy, czy „zamówić” śnieg na każdą niedzielę i święto.
  8. Wysuwając zastrzeżenia podane w punkcje 1, 4, 5 i 7 odnośnie czasu potrzebnego na doskonalenie – mam na myśli konieczność wzięcia pod uwagę przez autora, że w skalkulowanym przez niego zastawieniu godzin. Program zajęć doskonalących nie pomieści się; obliczenie zatem jest ścisłe.


Odnośnie wykształcenia fachowego

Z samego sposobu ujęcia przez autora tego działu zajęć zimowych wynikałoby, że w grę wchodzą tylko przeczy nowe oraz pewne doświadczenia i studia nad ulepszeniem sprzętu i zagadnieniami, poruszanymi w prasie obcej.

 

Czyli przez to samo przyjęlibyśmy, że uczyć się mamy tylko rzeczy nowych, odrzucając doskonalenie w tym, czego uczyliśmy się.

 

Jestem przekonany, że doskonalenie fachowe w zakresie świadomości i umiejętności mniej lub więcej opanowanych – jest konieczne zarówno dla utrzymania jak i podniesienia wprawy.

 

Dojdą tu zatem jeszcze zajęcia z okresu doskonalenia technicznego, a więc: obsługi sprzętu i praktycznego prowadzenia korespondencji ( już, radiostacje, dalekopisy, gonio, urządzenia krótkofalowe, prace laboratyjne itp. ), odbioru słuchowego i nadawania, prowadzenia pojazdów mechanicznych itd., zaś z zakresu doskonalenia taktycznego – ćwiczenia splikacyjne.

 

Na zajęcia te, jak również na naukę regulaminów ( i ew. repetycje), seminaria i co najważniejsze – doskonalenie podoficerów, w czym również jesteśmy bezpośrednio zaangażowani, autor nie przewiduje godzin, poza 1½ - 2½ g tygodniowo na odprawę wyszkoleniową i reportaż z prasy. A trzeba tu właśnie zaznaczyć, że prowadzone równolegle doskonalenie kadry zawodowej podoficerskiej spoczywa przecież w naszych rękach i poważnie nas obciąża, jeśli chodzi o czas.

 

Ostatni dział doskonalenia – wiedzę ogólną ( nazwałbym „wiedzą ogólną i kulturą” ) – autor wtłacza niemal całkowicie w tę resztę dnia, jaka pozostaje oficerowi dla niego samego – czyli w godziny pozasłużbowe. Zupełnie słusznie. Nauka własna, lektura, „wizyta” w księgarni czy bibliotece, teatr, kino, życie towarzyskie ( łącznie z brydżem!) – niezależnie od wycieczek w lecie motocyklem, konno lub kajakiem, czy też myślistwa – powinny zapełnić oficerowi resztę dnia i święto.

 

Ale trzeba wreszcie stworzyć realne ku temu warunki. Bo nie będzie ich wówczas, gdy z rana przed zajęciami – pójdziemy na gimnastykę, w przerwie obiadowej – na wycieczkę narciarską – a po godzinach służbowych – na naukę języków obcych. Delikwent – będąc od g. 5. Rano do g. 19. wieczór w koszarach – na pewno po powrocie „na kwaterę” pójdzie spać i to mocno, rezygnując z wiedzy ogólnej.


To musimy sobie powiedzieć wprost, bez ogródek. Na zakończenie chciałbym jeszcze zwrócić uwagę na to, że według mnie kompanie zostaną nie, jak optymistycznie twierdzi autor , 4 razy w tygodniu po 1 – 2 godzin bez „opieki” oficerów, a przez daleko większą ilość godzin. Dojdą bowiem jeszcze zajęcia doskonalające, nieprzewidziane przez autora, oraz również nieprzewidziane, chociaż może nie ściśle doskonalające, jak: służby w oddziale, odprawy, delegację, prace nad elaboratem, komisje funkcje dodatkowe itp.

 

Tego wszystkiego w 8 godzin tygodniowo – nie sposób wytłoczyć. W czasie podanym przez autora nie zmieściliśmy się.

 


Opracował: Gerard Rozumek


Inne artykuły autora:

"Uwagi o wyszkoleniu strzeleckim w formacjach wojsk łączności" - 1937

"Pirotechniczne środki łączności" - 1937

 

1 kpt. Mieczysław Antoni Wargalla - ur. 17.01.1901 r. Oficer służby stałej w korpusie oficerów łączności. Porucznik ze starszeństwem z 1923 r. W roku 1928 służył w Pułku Radiotelegraficznym. Pod koniec lat 30-tych wygłaszał pogadanki w Polskim Radiu nt. związku radia z obronnością. Po wojnie publikował, wydając w 1965 r. książkę "Młody Radioamator".