Biblioteczka » Łączność

"Uwagi o organizacji drużyny telegraficznej" - 1932 - kpt Zygmunt Unieszowski

Przegląd Wojskowo-Techniczny. Dział łączność marzec 1932r.

Kapitan Zygmunt Unieszowski1

Uwagi o organizacji drużyny telegraficznej

 

Duża ruchliwość w polu wielkich jednostek zmusza oddziały telegraficzne do dorównania tempa tym jednostkom tak w marszu, jak i w budowie.

 

Obecna organizacja drużyny telegraficznej robi z niej jednostkę ciężką i mało ruchliwą. Jeśli jeszcze weźmiemy pod uwagę wyjątkowo ciężkie warunki, w jakich pracuje drużyna telegraficzna, a mianowicie — odbywanie marszu z równoczesną budową linji, względnie natychmiastowa budowa po odbytym marszu, a następnie konserwacja i obsługa wybudowanej sieci (inne oddziały w tym czasie odpoczywają), to konieczne jest w jakikolwiek bądź sposób ulżyć tej drużynie, pracującej bez wytchnienia. By umożliwić drużynie telegraficznej podczas przemarszów do pewnego stopnia wypoczynek, należałoby przydzielić jej taki wóz techniczny, który prócz sprzętu przewoziłby jednocześnie i ludzi. Coprawda, są okresy, że oddziały łączności ograniczają się tylko do obsługi i konserwacji wybudowanej sieci, co bywa podczas dłuższych postojów, jednak podczas ruchliwych operacyj oddziały telegraficzne są najwięcej przeciążone pracą. Ograniczyć tę pracę kosztem zredukowania łączności w wielkiej jednostce jest rzeczą niedopuszczalną. A zatem winniśmy się ograniczyć do zachowania energji, nieproduktywnie straconej przez żołnierzy podczas przemarszów, zastępując marsz — wypoczynkiem, co się da uskutecznić jedynie przez przydzielenie wyżej wymienionego wozu technicznego.

 

Czy da się drużynę telegraficzną (8 ludzi) wraz ze sprzętem umieścić na jednym wozie?

 

Otóż przyjmując przeciętny ciężar żołnierza z obciążeniem od 70 kg do 80 kg, a ciężar sprzętu telefonicznego w granicach do 260 — 270 kg, otrzymujemy:

 

8 telegrafistów + 1 woźnica ważą

720 kg

sprzęt telefoniczny (przeciętnie)

265 kg

Razem

985 kg

 

Przyjmujemy pozatem, że maksymalne obciążenie wozu taborowego typu polskiego wynosi 600 kg, zaś maksymalne obciążenie wozu typu niemieckiego 750 kg. Ciężar samego wozu taborowego typu polskiego 380 kg, a typu niemieckiego 510 kg, czyli że ze zwiększeniem ciężaru samego wozu zwiększa się i maksymalne jego obciążenie.

 

Co się tyczy wozu technicznego, to powinien być on skonstruowany, o ile możności, z jaknajlżejszego i jednocześnie trwałego materjału. Przypuszczalnie nie będzie on ważył więcej niż wóz taborowy typu niemieckiego. Lecz przez zastosowanie resorów (a dla wozu technicznego jest to niezbędne) da się podwyższyć maksymalne obciążenie takiego wozu mniej więcej o sto kg, t. j. wynosić ono będzie 850 kg, czyli o 135 km mniej niż ciężar drużyny ze sprzętem. A zatem obecną drużynę na wozie parokonnym przewozić nie można. Pozostają dwie możliwości:

 

1) dać do wozu zaprzęg artyleryjski, lub

2) zmniejszyć liczebnie drużynę.                                                                                

 

Pierwsza możliwość wydaje mi się niepraktyczną, gdyż ruchliwość takiego wozu byłaby mała. Druga natomiast byłaby więcej racjonalna, gdyż zmniejszenie drużyny o trzech szeregowych nie zmniejszy wydajności jej pracy.

 

Skład takiej drużyny byłby następujący:

dowódca,

1. zwijakowy,

2. rękawicowy,

3. tyczkowy,

4. narzędziowy,

5. aparatowy i zarazem sprzętowy.

 

A zatem na wozie razem z woźnicą jechałoby 6 szeregowych, co wynosi 480 kg, a razem, ze sprzętem 745 kg, czyli o 5 kg mniej niż maksymalne (750) obciążenie wozu technicznego. Taki więc skład drużyny telegraficznej można już przewozić.

 

Organizacja drużyny telegraficznej 1/5 byłaby następująca:

 

 

Na podporach naturalnych.

dowódca — kieruje ogólnie budową i reguluje ruch wozu;

zwijakowy — rozwija kabel w kierunku nakazanym przez drużynowego;

rękawicowy — przepuszcza kabel stale przez rękawicę, bada go i napręża, współpracując z tyczkowym;

tyczkowy — prowadzi kabel w rososzce i zawiesza na podpory;

narzędziowy — łączy kable, sprawdza rozwinięty kabel, w razie potrzeby przywiązuje kabel do podpór i oznacza kabel przy stacjach;

aparatowy — współpracuje razem z narzędziowym przy sprawdzeniu i łączeniu kabla, odnosi puste i przynosi pełne bębny. Odpowiada za sprzęt na wozie.

 

 

Na tyczkach.

dowódca — kieruje ogólnie budową, reguluje ruch wozu, i podtrzymuje ostatnią ustawioną tyczkę;

zwijakowy — rozwija kabel;

aparatowy — roznosi tyczki, dostarcza kabel, sprawdza i łączy go, izolując (posiada torbę narzędziową);

rękawicowy — napręża i bada kabel oraz zwraca uwagę na to, aby tyczki były ustawione w linji prostej;

narzędziowy — przywiązuje kabel do tyczki, a po naprężeniu kabla przez rękawicowego wskazuje miejsce na wybicie otworu. Po wybiciu otworu osadza w nim tyczkę. W razie potrzeby zakłada odciągi, wykonując tę czynność przed ustawieniem tyczki;

tyczkowy — wybija otwory w ziemi i pomaga narzędziowemu w osadzeniu tyczek, a w razie potrzeby wbija dołki odciągowe.

 

Zwijanie linji.

dowódca — kieruje ogólnie zwijaniem;

zwijakowy — zwija kabel;

rękawicowy i tyczkowy — zdejmują kabel z podpór, ewentualnie wyjmują tyczki — współpracując ze sobą;

narzędziowy — rozłącza kable, ewentualnie zdejmuje odciągi i roznosi tyczki;

aparatowy — odnosi pełne i przynosi puste bębny, porządkuje sprzęt na wozie.

 

A teraz rozpatrzymy sprawę przydziału konia wierzchowego dla dowódcy drużyny. O ile nim jest podoficer zawodowy (który ma dużą, praktykę w konnej jeździe), to koń wierzchowy daje mu wielkie usługi, natomiast dla podoficera rezerwy koń jest formalnym balastem i całkowicie absorbuje uwagę drużynowego, który jest tak zajęty koniem, że nie może kierować budową. Rezultat jest taki, że drużyna jest pozostawiona sama sobie.

 

Przyczyną tego jest okoliczność, że podoficer rezerwy podczas swej krótkiej służby czynnej nie opanowuje jazdy konnej tak, jak podoficer zawodowy, pełniący swą służbę stale.

 

Podczas mego pobytu na kresach zachodnich zauważyłem, że niemal wszyscy podoficerowie mojej kompanji mieli swoje własne rowery, które używali podczas budowy linji. Rowery te przez cały okrągły rok przynosiły bardzo wielkie usługi i w zupełności zastępowały konie wierzchowe.

 

Coprawda, trzeba wziąć pod uwagę różnorodność naszych kresów — tak pod względem dróg, jak i klimatu.

 

Na kresach zachodnich mamy bardzo gęstą sieć szos, a opadów śnieżnych znikomą ilość, tak że rower przynosi tam drużynowemu nawet więcej korzyści niż koń wierzchowy.

 

Na kresach zaś wschodnich, gdzie szos jest bardzo mało i zimą śnieg leży przez cały czas grubą warstwą, korzystać z roweru przez kilka miesięcy nie można i w lecie przynosi on tylko pewne korzyści, ale nie wszędzie — z powodu braku odpowiednich dróg.

 

Z powyższych względów uważam, że najracjonalniej byłoby: na kresach zachodnich wyposażyć drużyny telegraficzne w dwa rowery, w miejsce konia wierzchowego (dlatego dwa, by mógł z nich korzystać także i patrol przeszkodowy), zaś na kresach wschodnich pozostawić konia wierzchowego dla dowódcy drużyny, ale natomiast rozszerzyć w tym kierunku szkolenie kandydatów na podoficerów rezerwy, by takowi, kończąc szkołę podoficerską, byli doskonale wyszkoleni w konnej jeździe.

 

Opracował Paweł Ludwiczak


1 Kapitan Zygmunt Unieszowski - ur. 15 kwietnia 1894, oficer służby stałej korpusu oficerów łączności. Brak dalszych danych.