Biblioteczka » Łączność

"Konne patrole telefoniczne w kawalerii" 1933 - por. Jan Wiszniowski

"Konne patrole telefoniczne w kawalerii"

Por. Jan Wiszniowski1

Przegląd Artyleryjski - Rok XI, Nr 6 Czerwiec 1933

(zachowano pisownię oryginalną)

 

Patrole telefoniczne konne są szybkim i dobrym środkiem łączności, szczególniej tam, gdzie chodzi o pośpiech w założeniu połączeń. Warto więc zastanowić się, jak należy wyposażyć, wyszkolić patron telefoniczne konne i jak się niemi posługiwać.

 

I. Obecny skład i wyposażenie.

a) Skład patrolu telef, konnego jest następujący:

dowódca - 1 koń wierzchowy

Nr. 1. zwijakowy - 1 koń wierzchowy

Nr. 2. rękawicowy - 1 koń wierzchowy

Nr. 3. tyczkowy - 1 koń wierzchowy

Nr. 4. sprzętowy - 1 koń wierzchowy

dowódca - 1 koń wierzchowy 1 „juczny”

 

Razem: 1+4 szeregowych, 5 koni wierzchowych, 1 koń juczny

 

b) Wyposażenie w sprzęt:

Kabel telefoniczny      4,5 km (6 bębnów po 750m)

Aparaty telefoniczne   1

Nosidło do kabla        1

Zwijaki do kabla         1

Tyczka składana         1

Torba z narzędziami   1

Zestaw kancelaryjny   1

Drobny sprzęt i 2 skrzynie do opakowania.

 

Pozatem na każde 2 patrole - 1 para słupołazów z dodatkami.

 

W dotychczasowym „Regulaminie budowy polowych linji telefonicznych i telegraficznych, cz. III. (projekt) Łącz. 2.III.1929", ułożonym przedewszystkiem pod kątem potrzeb wojsk łączności, nie jest 'przewidziany koń juczny, lecz wóz. Wobec tego dotychczasowa organizacja pracy musi ulec zupełnej zmianie. Zresztą regulamin w tym względzie ograniczał się do kilku wierszy i nie wyczerpywał wcale tematu.

 

Widzimy więc, że wprowadzenie konia jucznego stawia nas wobec, konieczności ustalenia sposobu przewożenia sprzętu i stworzenia nowej organizacji pracy. Nie wystarczy bowiem uważać kwestji przewożenia sprzętu za załatwioną, z chwilą wprowadzenia konia jucznego. W tym wypadku może być szereg rozwiązań (część sprzętu na juku i część na ludziach, cały sprzęt na juku i t. d.).

 

Również sprawa wyposażenia w sprzęt jest jeszcze w stanie „płynnym”, ponieważ podane wyżej wyposażenie jest wzięte z patrolu pieszego i może ulec zmianie. Zmiana zależy od przyjęcia. systemu juku. Jedynie etat ludzi i koni możnaby uważać za ostatecznie ustalony.

 

II. Wydajność pracy.

Dobra wydajność konnego patrolu telefonicznego zależy od pięciu

warunków zasadniczych:

a) odpowiedniego wyposażenia,

b) dużej ruchliwości,

c) zgrania wewnątrz patrolu i patrolu ze zwiadem,

d) odrpowiedniego wyszkolenia i doboru ludzi i koni,

e) umiejętnego użycia patrolu.

 

Warunki a) i b) ściśle zależą od siebie. Bogate wyposażenie zmniejsza ruchliwość; duża zaś ruchliwość jest możliwa wtedy, gdy patrol nie jest przeciążony sprzętem. Również i wymagania stawiane patrolowi konnemu ulegają częstym zmianom. Raz potrzebna jest linja długa (bogate wyposażenie w kabel), i czas jej budowy nie gra zasadniczej roli; innym znowu razem wysuwa się na plan pierwszy szybkość budowy krótkiej linji (duża ruchliwość). Może też często zachodzić wypadek, gdzie potrzebna jest linja długa i szybko wybudowana. Zadaniem naszem jest ustalić takie ramy, zarówno wyposażenia jak i ruchliwości, tudzież wygody ludzi i konia jucznego, ażeby uzyskać jak największą wydajność pracy.

 

Wyposażenie. Ruchliwość. Zgranie wewnątrz patrolu i patrolu ze zwiadem.

Zagadnienie wyposażenia konnych patroli telefonicznych pozostaje w ścisłej łączności z warunkami, w jakich znajdzie się w przyszłej wojnie bateria lub dyon. Obecne ćwiczenia letnie, stojące w większości wypadków pod znakiem walki ruchowej lub walki na szerokim froncie, pozwalają nam się domyślać, że i w przyszłej wojnie łączność będzie miała do pokonywania duźe przestrzenie, a coza tem idzie, długie linie. Działanie małą ilością artylerji na dużej przestrzeni, powodujące przesuwanie się artylerji dużemi skokami i w związku z tern częste wydłużanie linij, będzie dla nas chlebem powszednim. Już z dzisiejszych doświadczeń wiemy, że w 50 wypadkach na 100 posiadany przez patrol konny zapas kabla był za szczupły. Wiele działań związanych ze zmianą stanowisk „nie udało się, bo zabrakło kabla”.

 

Dotychczasowy brak etatu konia jucznego (zastąpienie go przez '1 wóz) został wypady przez samo życie. Pomimo, że niema dotychczas juków na sprzęt łączności. mało jest pułków artylerii, w których patrol konny nie miałby konia jucznego. Nieomal każdy oficer łączności pułku stał się konstruktorem juka, Są pułki, które od 4-5 lat używają juków wykonanych „we własnym zakresie”, a oddających nieocenione usługi. Ta mnogość typów ma tę dobrą stronę, że z szeregu drobnych udoskonaleń da się 'stworzyć dobry ostateczny wzór juka.

 

Marsz bojowy. czyli marsz podczas którego d-ca musi być przygotowanym do wejścia w każdej chwili w bój, z natury rzeczy nie może być długi, wyczerpuje bowiem ludzi i 'nie pozwala na szybkie poruszanie się. Marsz bojowy ograniczy się zatem do kilku, lub najwyżej kilkunastu kilometrów. Nie jest więc wykluczone, że d-ca może podczas takiego marszu przewozić sprzęt patrolu konnego na wozie. Dlatego możemy śmiało przyjąć, że sprzęt załadowany będzie na koniu jucznym lub na telefonistach konnych, tuż przed budową lub nawet dopiero podczas samej budowy.

 

Nie należy więc liczyć się z przesadną oszczędnością konia jucznego czy ludzi, sama budowa bowiem potrwać może najwyżej 5 X 10:50 minut, czyli okrągło godzinę, w nadzwyczajnym wypadku 1,5godziny. Oszczędność zaś stosowana w obciążeniu patrolu konnego mogłaby zniszczyć zamiar d-cy, uniemożliwić jemu wydłużenie linji przy skoku i t. d.

 

Musimy pamiętać, że przewidziana dotacja kabla (4,5 km na 6bębnach) nie znaczy to samo, co zdolność budowy linji na odległość 45 km. Regulamin przewiduje odliczenie na nierówności terenowe,wiązania, umocowania i i. d. 20% kabla, czyli że zdolność budowlana konnego patrolu telefonicznego wyniesie tylko 3,4 km.

 

Co do takiej ilości kabla powstają pewne zastrzeżenia.

 

Jak już wspomniałem wyżej, musimy być przygotowani do pokonywania dużych przestrzeni, przewożenie zaś kabla przez patrol konny będzie się odbywało tylko podczas krótkich godzin. Wszystko zatem przemawia za zwiększeniem dotacji kabla do 8 bębnów (t. j. 6 km), przy zdolności budowlanej 5 km. Musimy się zastanowić, jak przewozić taką ilość kabla. W tym celu przeprowadzimy obliczenie na podstawie ciężaru przewożonego sprzętu. Jako miernik przyjmiemy ciężar jeźdźca. Przeciętny ciężar jeźdźca wynosi 75 kg, rząd z opakowaniem liczy 25 kg., uzbrojenie - 10 kg - razem 110 kg, Jest to ciężar przewożony przez przeciętnego konia wierzchowego, dodajmy ciężar żywy, elastyczny, poddający się chodowi konia, a więc ułatwiający koniowi chód. Jakkolwiek koń juczny będzie silniejszy od konia wierzchowego (mały, krępy, wytrzymały i specjalnie dobrany), ciężar martwy nie może przekroczyć 90 kg.

 

Obliczenie ciężaru sprzętu łączności jest następujące. Juk własnej roboty kowalskiej, a więc ciężkiej, wraz z uprzężą waży około 27 kg. Robota fabryczna, przy użyciu odpowiedniego materjału ograniczy ten ciężar conajmniej 2 kg.,czyli ciężar juka z uprzężą wynosić będzie 25 kg. Pięć bębnów z kablem (o pozostałych trzech powiem później), po 8 kg da 40 kg. Kosze, w których spoczywają bębny, ważą maksymalnie 6 kg, mamy więc razem 71 kg. Pozostaje nam jeszcze do rozporządzenia 19 kg,

 

Nim omówię sposób przewożenia pozostałego sprzętu, muszę się cofnąć do organizacji pracy aparatu dowodzenia baterji i dyonu.

 

W pracy aparatu dowodzenia d-cy baterji czy dyonu daje się zwykle odczuć brak zazębiania się w pracy poszczególnych członów zwiadu. Przyczyny tego należy szukać w organizacji wyszkolenia. Zarówno telefoniści, jak i zwiadowcy szkoleni są zazwyczaj osobno, poczem zgrywają się w pracy w końcowym okresie wyszkolenia, podczas manewrów letnich. Telefonista szkolony jest więcej wewnątrz plutonu brak konsolidacji aparatu dowodzenia, brak wzajemnego wspomagania się w pracy. Wypadki, by zwiadowca pomógł telefoniście lub odwrotnie, zdarzają się rzadko. Jeżeli ten sposób szkolenia powoduje podobne braki. należałoby pójść w kierunku sztucznego zazębienia pracy, poprostu zmuszając cały zwiad do współpracy.

 

Pierwszym krokiem umożliwiającym współpracę będzie zaznajomienie bezwzględnie wszystkich podoficerów oraz wszystkich zwiadowców z najprostszemi czynnościami łączności. Dużo się mówi o włączeniu w program wyszkolenia zwiadowców kilku godzin z zakresu łączności. W praktyce poświęca się temu zawsze zbyt mało uwagi. Uważam. że umiejętność załączenia aparatu. mówienia przez aparat ora-z rozwijania kabla stanowi to minimum. na którem możemy poprzestać.

 

Drugim sposobem współpracy będzie współodpowiedzialność za sprzęt.

 

Któż z nas nie klął, wożąc w szkole na plecach lornetę nożycową z trójnogiem lub stolik mierniczy. Czyż nie odpowiedniejszem miejscem dla tych przyrządów byłby juk? Wszak patrol konny pracuje przeważnie przy boku d-cy baterji, a jeżeli się z nim rozłącza - to zaledwie na krótki okres czasu. w którym d-a baterji napewno lornety nożycowej i stolika potrzebować nie będzie, ponieważ wystarczy mu kątomierz-busola. Gdyby, pomimo wszystko, lorneta nożycowa lub stolik były mu potrzebne, może je kazać zdjąć z juku w chwili rozłaczenia się z patrolem konnym. Takich wypadków będzie bardzo mało. Ponieważ ciężar lornety nożycowej i stolika z trójnogami na pewno nie przekroczy 19 kg, sprzęt ten śmiało możnaby umieścić na juku.

 

Pozostaje sprawa przewiezienia jeszcze 9 bębnów kabla po 8 kg. Konstrukcja nosidła pojedynczego (na 1 bęben) dopasowanego dokładnie do pleców jeźdźca nie przedstawia trudności. Nosidło takie waży 2 kg, tzn. razem z bębnem kabla - 10 kg. Te 3 bębny proponuję przewozić na plecach zwiadowców podczas marszu bojowego, na plecach zaś telefonistów podczas budowy.

 

Przewożenie 3 bębnów kabla na plecach przez 5-ciu telefonistów i kilku zwiadowców na zmianę uważam za wysiłek niezbyt wielki, a przecież rozpatruje tu wypadek najmniej korzystny, to jest taki, gdy d-ca przewiduje z góry potrzebę większej ilości kabla. We wszystkich innych wypadkach, gdy wobec jasnego położenia bojowego duża ilość kabla nie jest potrzebna, wystarczy .załadowanie tylko konia jucznego i pozostawienie pustych nosideł na wozie.

 

Wożenie lornety nożycowej i stolika przez telefonistów, a kabla przez zwiadowców stworzy współodpowiedzialność za sprzęt, o której powyżej wspominałem. Zwiadowcy mogą być również, w wyjątkowych wypadkach. użyci do dowożenia kabla, o ileby go zabrakło; odrywanie bowiem telefonistów od pracy. jak to bywa obecnie, jest niepożądane.

 

W celu uwolnienia się od nosideł na dwa bębny, przewidzianych w wyposażeniu patrolu. proponuję taką konstrukcję koszy do wożenia kabla na juku. by dały się one użyć jako nosidła na 2 bębny. Konstrukcja taka jest wykonania, gdyż posiadam podobny kosz w użytku. Ciężar jego jest taki sam, jaki ciężar nosideł typowych. Zaopatrzenie konia jucznego w kosze na 2 bębny, mogące być użyte jako nosidła, umożliwi dowożenie kabla na plecach po 2 bębny.

 

Jeżeli wrócimy teraz do ruchliwości patrolu, to można śmiało stwierdzić. że nie będzie ona naruszona przez obciążenie pleców telefonisty bębnem kabla, a to z następujących względów.

 

Po pierwsze. podczas budowy telefonistów jest 5, a bębnów do więzienia 3. Telefoniści mogliby się zmieniać przy wożeniu kabla, lecz zmiana ta się nie opłaci, chociażby ze względu na to, że patrol będzie miał pełne obciążenie jedynie w pierwszej chwili po rozpoczęciu budowy. Licząc budowę 1 bębna kabla (750 m), przy średnio wyszkolonym patrolu i w przeciętnym terenie, na 5 minut, widzimy, że już po 15 minutach, najwyżej zaś po 30 minutach budowy, nikt z telefonistów nie będzie obciążony kablem. Natomiast na koniu jucznym znajdować się będzie jeszcze nienaruszonych 3,75 km kabla.

 

Kto szkolił konnych telefonistów ten wie, że pozostawanie konia jucznego z tyłu za budującymi teletonistami jest dużą niedogodnością. Pozostawienie jest spowodowane zmianą pustego bębna za pełny. W praktyce swojej stosowałem sposób. który skutecznie temu przeciwdziała. Odrzuciłem z użycia zwijak typowy, zastępując go rozwijakiem. Rozwijak składa się z Ośki osadzonej w dwóch ›ramionkach połączonych rączką. Rozwijaków takich potrzeba tyle  ile jest bębnów. przytem bębny muszą być do nich włożone przed załadowaniem na juk. Odpada konieczność zmiany bębna w zwijaku. Ciężar i koszt rozwijaków są minimalne. Rozwijak nie da się użyć do zwijania linji. Wychodzę z założenia. że patrol konny w 9 wypadkach na 10 będzie użyty tylko do budowy. Na wszelki wypadek patrol konny może zabrać ze sobą 1 zwijak typowy, a stosowanie nosideł ułatwi również sprawę równomiernego obciążania boków końskich.

 

Dotychczas, gdy nie były używane nosidła  zachodził podczas budowy wypadek, że na jednym boku konia były przez pewien czas budowy 2 bębny, na drugim zaś 3, lub na jednym jeden, a na drugim 2. Nierównomierne obciążanie powodowało odparzanie koni.

 

Patrol konny musi jeszcze zabrać ze sobą 2 aparaty telefoniczne.

 

Uważam, że aparaty polskie mało się nadają dla patrolu konnego, ze względu na swój ciężar (7 kg). Stosowałem z dobrym wynikiem aparaty niemieckie brzęczykowe składane. Mały ich ciężar ułatwia przewożenie. Uważam, że aparaty powinny być przewożone przez d-cę patrolu i tyczkowego. Skonstruowanie aparatu telefonicznego o małym ciężarze specjalnie dla patroli konnych lub dla patroli przeszkodowych uważam za konieczne.

 

Słupołazy z dodatkami winny być przewożone przez zwiadowców, którzy będą ich potrzebowali równie często jak telefoniści.

 

Wyszkolenie oraz dobór ludzi i koni.

W obecnej organizacji plutonów łączności można racjonalnie szkolić konnych telefonistów. Jeszcze niedawno telefonista szkolił się na „pożyczonym“ `z baterji koniu, nie mając pojęcia o pielęgnacji konia, porządku stajennym, karmieniu i pojeniu konia. Nie należał mu się w gruncie rzeczy tytuł konnego telefonisty. Dziś, gdy pluton łączności rozporządza własnemi końmi - telefonista stał się w całem tego słowa znaczeniu telefonistą konnym.

 

Niestety, stan jakościowy koni, znajdujących się w plutonach łączności. nieraz pozostawia wiele do życzenia; są to przeważnie wybiórki z poszczególnych bateryj.

 

Utrzymuje się wciąż jeszcze zasada, że dla telefonisty szkoda dobrego konia, bo w łączności koń i tak się zniszczy. Jest to zasada z gruntu błędna z wielu względów. Konie patrolów konnych pracują jednakowo. Koni tych nie można dowolnie zamieniać, ponieważ przeszkadza to bardzo w zgraniu patrolu. W baterji dowódca może słabszego konia przesunąć ze zwiadu do linji ogniowej; konie w zaprzęgu może zamieniać z końmi taborowemi i t. d.

 

Jeżeli telefonista intensywnie pracuje na koniu, to właśnie słabego konia zniszczy bardzo prędko, natomiast w baterji ten sam koń może jeszcze z pożytkiem pracować.

 

Chcę zwrócić uwagę na jeszcze jedną okoliczność: d-cy zbyt mało myślą o oszczędzaniu koni telefonistów. Daje się zauważyć dążenie do jak najszybszego uzyskania połączenia, bez względu na to, czy położenie tego wymaga czy też nie. D-ca często nie zwraca uwagi na teren, wydając rozkaz „budować galopem".

 

Uważam. że zasadniczem tempem budowy winien być kłus. Telefonista, który buduje linję w kłusie. będzie ją równie dobrze budował, w razie potrzeby, w galopie. Strata czasu pomiędzy galopem a kłusem jest minimalna, natomiast zysk w oszczędności nie tylko koni, lecz i materjału duży. Żadna budowa tak nie niszczy kabla i zwijaków, jak praca z konia. Ciągłe szarpanie powoduje zrywanie się kabla i wyskakiwanie ośki z bębnem ze zwijaka. Przez używanie kłusa, jako tempa pracy, budowa staje się spokojniejsza, mniej nerwowa i oszczędniejsza.

 

Konie juczne cechować winna wytrzymałość i spokojne usposobienie. Użycie koni złośliwych powinno być wykluczone. Dalszym krokiem usprawnienia pracy będzie dobór koni o jednakowym temperamencie wewnątrz patrolu. Z pomiędzy samych telefonistów najlepszym jeźdźcem winien być zwijakowy; jego bowiem praca wymaga zupełnego opanowania konia;

 

Cała praca konnego patrolu telefonicznego powinna być nastawiona prawie wyłącznie w kierunku samej budowy. Z chwilą ukończenia budowy w jak najprędszym czasie linię powinien przejąć i obsługiwać patrol pieszy. Po zdaniu linji patrol konny winien natychmiast przygotować się do dalszej pracy, t. zn. odebrać kabel od patrolu pieszego i załadować juk i nosidła. Okres, w którym dca nie rozporządza patrolem konnym, powinien być jak najikrótszy. Patrol konny należy traktować, jako stale odnawiający się odwód.

 

Dziś trudności nasuwa sprawa wyboru dców patroli telefonicznych konnych. Zazwyczaj na dców patroli telefonicznych wyznaczamy absolwentów okręgowych szkól podoficerskich łączności. Unitarność tych szkół powoduje, że uczniowie nie są szkoleni w jeździe konnej. bowiem większość ich pochodzi z pułków piechoty. Czy nie dałoby się dla broni jezdnych stworzyć osobnych klas? W obecnym stanie wracają do pułku na wiosnę kandydaci na podoficerów łączności nie umiejący jeździć konno. W dzisiejszych warunkach musimy więc sami szkolić dców patroli konnych. Kandydatów na d-ców patroli konnych trzeba dobrać jaknajstaranniej. Pierwszą cechą ich winna być rzutkość, spryt i duża doza energji.

 

Umiejętne użycie

Konny patrol telefoniczny powinien być użyty wszędzie tam, gdzie chodzi o szybkie nawiązanie łączności. Jeżeli idzie o baterię, to do patrolu konnego należy budowa linji od stanowiska baterji do punktu obserwacyjnego. Szczególnie utrudnione zadanie będzie miał patroli konny przy zmianie stanowisk skokami. O ile zmiana ta będzie się odbywała w natarciu - patrol konny powinien znajdować się przy dc-y; o ile zaś w odwrocie, to miejsce patrolu konnego będzie raczej przy stanowisku baterji. Użycie patrolu konnego na małych odcinkach jest niestosowne. Małe odcinki powinny być budowane przez piesze patrole telefoniczne.

 

O ile chodzi o dyon, to konny patrol powinien być wykorzystany do nawiązania łączności d-cy dyonu z d-cą baterji. ,Nigdzie nie wspominałem o drugim konnym patrolu, traktuję go bowiem jako odwód. Dcę drużyny łączności w bater-ji lub dyonie należy zawsze zorjentować w położeniu bojowem i dać mu wyraźne wytyczne, co do budowy sieci łączności. Nie może on budować na ślepo, gdyż w ten sposób nie obliczy nigdy potrzebnej ilości kabla, nie może zapewnić sobie dowozu pustych bębnów do zwijania i t. rd.

 

Przepisał:

Konrad Maraszek


1 Wiszniowski Jan - ur. 3 lipca 1903 r. Porucznik służby stałej w korpusie oficerów artylerii ze starszeństwem z dnia 01 lipca 1925. W 1939 r. już jako kapitan służby stałej dowodzi 3 bateria I dywizjonu 16. pułku artylerii lekkiej, przydzielonym do 30 D.P.